Dom rodziny Gmurków - czyli koniec korków w Stolicy

(2009-06-26 19:03:13)

Komentarze (1) | Dodaj komentarz


14 maja 2009 roku media obwieściły koniec korków w Stolicy

Na teren rodziny Gmurków wjechał sprzęt ciężki i weszły brygady Panów Robotników. TVN Warszawa dawał relację na żywo, na miejscu byli też przedstawiciele innych mediów i władz miasta. Wszyscy w niemym zachwycie obserwowali jak skoordynowane działania Panów (i może paru Pań) Urzędników (Urzędniczek) dały w końcu wymierny efekt w postaci zagarnięcia terenu anty-społecznej (nie chcieli dać swojego dla innych za friko) rodziny po dwudziestu latach zmagań.

Dom rodziny Gmurków

Nie zrozumcie mnie źle – uważam osobiście, że tam gdzie w planie ma być droga, trzeba ludzi wysiedlić i zapłacić im za ich własność (po cenach rynkowych) lub zaproponować ekwiwalent w postaci innych nieruchomości.

Chodzi mi jedynie o to, że jeśli ktokolwiek myśli (np. Panowie Redaktorzy z Wielkich Gazet i Telewizji), że poszerzenie ulicy Powstańców Śląskich w tym miejscu w jakimkolwiek stopniu rozładuje korki na Bemowie jest, do diabła ciężkiego, w dużym błędzie.

Bywają bowiem takie dni, w które korek na Powstańców w stronę Połczyńskiej zaczyna się przy Hali Wola (Człuchowska) i ciągnie się do samego skrzyżowania z Połczyńską. Normą jest, że mieszkańcy Borowej Góry oraz Synów Pułku jadący rano w stronę Połczyńskiej od razu wbijają się w korek. I z pewnością nie jest to wina niefortunnego Gmurkowego siedliszcza.

O co zatem chodzi?

Skrzyżowanie Połczyńska, Powstańców, Dźwigowa

To proste, spójrzcie na mapę. Albo się tam przejedźcie (chwilę postoicie w korku to będzie czas się przyjrzeć:). Chodzi o samo skrzyżowanie z Połczyńską, a konkretnie przelot prosto na Dźwigową w stronę Włoch, Ursusa, Okęcia, lotniska itd... W tym miejscu następuje zwężenie z 3 (słownie: trzech) pasów do jednego. W tym wąskim gardle spotykają się wszyscy: samochody jadące z Bemowa/Jelonek, skręcające tu w lewo z Centruma, no i wszyscy przyjezdni z Poznania. Plus dodatkowo auta skracające sobie drogę przez stację BP (tak, tak tamtędy też można).

Ekstremum mamy tu zazwyczaj w godzinach 7-10. Na jednym cyklu świateł przejeżdża prosto w Dźwigową zaledwie kilka samochodów jadących z Powstańców. Dlaczego? Nie ma więcej miejsca. Pod koniec każdego cyklu świateł na środku zostaje kilka samochodów, których kierowcy (umyślnie?) zapomnieli, że nie wjeżdża się na skrzyżowanie, z którego nie można zjechać. Kiedy auta z przeciwnej strony dostają zielone światło – nie mogą przejechać na wprost – drogę blokują Ci, którzy jeszcze się nie zmieścili w Dźwigową. Kiedy światło zmienia się ponownie i kolejne samochody chcą się przebić w Dźwigową – na środku są Ci, którzy nie mogli przejechać Połczyńską. I tak jest dzień, w dzień, w koło Macieju.

Przyczyna?

Od dawna wiadomo, że brakuje przejazdu z Jelonek (i z wjazdu od Poznania) w stronę Alej Jerozolimskich pomiędzy Prymasa 1000-lecia i Dźwigową (lub nawet Ożarowem). Jeśli z Powstańców Śląskich chcesz pojechać do Castoramy przy Jerozolimskich musisz albo wbić się w Dźwigową (około 20-40 minut stania) lub jechać do Prymasa 1000-lecia (w takim wypadku też postoisz: na Powstańców, na Kasprzaka, no i na Prymasa...tyle że krócej). Taki nowy przejazd jednak raczej nie powstanie... a przynajmniej nie prędko. Po drodze trzeba by się przebić przez magistralę kolejową. A z tym może być mały problem – patrz mapka:

Jak tędy puścić drogę?

Rozwiązanie... a w zasadzie jego brak

Pozostaje zatem remont i poszerzenie Dźwigowej.... który nie bardzo potrafię sobie wyobrazić. Zamknięcie tego przejazdu równałoby się z kompletnym paraliżem tej części miasta. Aby dojechać na lotnisko trzeba by jeździć do Prymasa, albo nawet do Towarowej. A nawet jeśli by się to udało.... byłaby to droga do nikąd, która kończyłaby się na jednopasmowej Ryżowej...

Jak wybrnąć z tego pata nie wiem. Nie jestem drogowcą tylko zwykłym piratem drogowym (kierowcą). Być może budujące się trasy i obwodnice (http://siskom.waw.pl) rozwiążą ten problem, a przynajmniej przejmą ruch na czas remontu skrzyżowania Połczyńska / Powstańców / Dźwigowa. Idealnym rozwiązaniem byłoby tu rondo + przejazd górą dla samochodów jadących w stronę centrum... ale to już tylko marzenie kierowcy:)

Gmurki nie są winne wszystkiemu

Nie rozumiem dlaczego w mediach i na forach internetowych posypały się takie gromy na biedną rodzinę Gmurków? Nie dość, że to nie ich wina, że na skrzyżowaniu Połczyńskiej i Powstańców jest taki kocioł to na dodatek ktoś zabiera im ich własność.... nieładnie. W dodatku te hasła typu: to już koniec korków itd. itp. Nie wierzcie w to. To dopiero początek (liczba samochodów rośnie, a nie maleje).

Autor:

OOS

Dodano: 2009-06-26 19:03:13

Komentarze (1) | Dodaj komentarz

Znam to skrzyzowanie

autor: Yelonek | dodano: 2009-06-27 00:28:40

i wiem o co chodzi. mnie najbardziej wkurza to, ze nawet jesli nikt nie jedzie w lewo to i tak trzeba stac w korku (a wolne pasy w lewo stoją puste) bo blokuja cie ci co stoja do jazdy prosto.
zeby skrecic w prawo trick jest prosty - mozna przejechac przez stacje statoil:)



Ostatnio dodane komentarze do artykułów